niedziela, 8 czerwca 2014

8. Razem z Idią i Kodą.

8. Razem z Idią i Kodą.

W tym samym czasie u Kody i Idii... *
Koda: I jak noga?
Idia:...
Koda: O co chodzi?
Idia:....Koda: Obraziłaś się?
Idia:...
Koda: No powiedz coś! Idia!
Idia: Po co przyszedłeś...?
Koda: Bo chciałem spędzić z tobą czas!
Idia:...
Koda: O co się obraziłaś?
Idia: No oczywiście ty jesteś nieświadomy i niewinny! Pff...
Koda: Ale nie wiem o co ci chodzi?!
Idia: No pewnie, jeszcze mam ci się tłumaczyć! Rodzice widzą tylko w tobie bohatera! A to ja cię na początku ocaliłam! A ty zbierasz pochwały rodziców!
Koda: Przepraszam, że się o to zraziłaś! - powiedział zdenerwowany- To nie moja wina, że próbowałem im powiedzieć o tym!
Idia: Taaaa... na pewno! Wiesz co, jeżeli mamy się tu kłócić to lepiej pójdź!
Koda: Dobra! Pa!
Lewek odszedł zdenerwowany.
Koda: Yyyyych! Co za siostra! Nic nie rozumie!
Koda poszedł do wodopoju. Spotkał tam swoją przyjaciółkę, białą lwicę Marbi.
Marbi: O cześć Koda!
Koda: Hej Marbi! Ładnie dziś wyglądasz!
Marabi zarumieniła się.
Marbi: Dziękuje.
Koda: Dlaczego nie jesteś z innymi?
Marbi: A nie miałam ochoty jakoś na zabawy... A ty dlaczego nie jesteś u Idii?
Koda: Aaa... wściekła się na mnie.
Marbi:To smutne, gdy rodzeństwo się kłóci.
Koda: Marbi, a ty masz rodzeństwo?
Marbi: Pewnie! Mam dwie siostry.
Koda: Młodsze czy starsze?
Marbi: Starsze. Jedna ma brązową sierść z błękitnymi oczami a druga białą sierść z fioletowymi oczami.
Koda uśmiechnął się. Spędził z Marbi miłe chwile. Marbi zakochana była właśnie w Kodzie! Koda natomiast, zakochał się w białej. Oboje nie wiedzą o tym, że są zakochani w sobie. Lewek chcąc przypodobać się lwiczce wszedł w kolczaste krzaki i zerwał dla Marbi najpiękniejszy kwiat. Choć był cały pokaleczony cieszył się.
 Tym czasem u Idii...
Idia zasnęła. Spała przez pół godziny. Potem zobaczyła swoją ciocię Vitani...
( Idii już zniknęły rany, zadrapania, miała tylko już nogę złamaną i ucho odgryzione)
Vitani: Cześć słoneczko! A gdzie jest Koda? Miał być z tobą.
Idia: Poszedł sobie.
Vitani: Jak to poszedł?
Idia: No bo wolałam żeby poszedł, niż żebyśmy się kłócili.
Vitani: Jeszcze o spotkaniu z hienami, tak?
Idia: Tak.
Vitani: Skarbie, trzeba zapomnieć o tym, i przebaczyć bratu, choć to nie jego wina skarbie.
Idia: Jak to?
Vitani: On próbował o tym powiedzieć rodzicom, ale cały czas mu przerywano, aż w końcu Leah to powiedziała.
Idia: Hmmm...  Dzięki ciociu wiem co muszę zrobić!
U Kody...
Słońce zaczęło zachodzić. Marabi musiał iść do domu, natomiast Koda spotkał swoją mamę i poszli we dwoje obserwować zachód słońca...

Kiara: Koda, kochanie, widzę, że lubisz Marbi.
Koda: Co? Mamo...
Kiara: Wiesz, w przyszłości któreś z was będzie władcą. Będziemy musieli wybrać przyszłemu władcy żonę lub męża. I możesz się już zastanawiać nad tym...
Koda: Więc ja będę władcą?!
Kiara się zaśmiała
Kiara: Jeszcze z tatą o tym myślimy. Ale pamiętaj jeszcze ta decyzja nie jest podjęta słoneczko. Proszę, nie mów o tym swoim siostrą. Ale też się tak nie nakręcaj. Ta decyzja może się jeszcze zmienić.
Koda: Mamo, obiecuje! A wracając do Marbi...
Kiara: Czy gdybyś był królem, chciałbyś dzielić z nią tron?
Koda:... No pewnie! To jest moja miłość! Ale mamo... Mogłabyś tego nikomu nie mówić...
Kiara: Jeśli ty nie zdradzisz, to ja też nie zdradzę.
Uśmiechnęła się do syna. Koda i Kiara jeszcze kilka minut rozmawiali. Potem wrócili na Lwią Skałę.Nastała noc Idia przeprosiła brata, Koda jej wybaczył. Kiara zaczęła się niepokoić, ponieważ Leah i Kovu długo nie wracali. Gdy już miała iść spać, jej mąż i córka właśnie wrócili.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 * Podczas kiedy Leah i Kovu w nocy rozmawiają o dawnych władcach.

7. Czemu taka jestem?

7. Czemu taka jestem?

Następnego dnia cały dzień u Idii był Koda. Przyjaciele byli na dworze i zaczęli zabawę, nie było tylko Marabi. Dołączyło do nich kilka innych lwiątek. Dzieciaki musiały wybrać drużyny. Sakka i Naku wybierali...
Sakka: Ja wybieram Avonnę.
Naku: Hmm... A ja Zari!
Naku był zakochany w Zari. Nikt o tym nie wiedział, ale Marbi domyślała się tego, ponieważ ona też jest zakochana...
Sakka: Hmmm...To ja Sarię !
Sariaa ma jasną sierść i brązowe oczy. Nie ma grzywki. Jej siostrą jest Inakaa. Inakaa ma ciemne futro i zielone oczy.

Naku: Tariaan będzie w mojej drużynie!
Tariaan jest ciemnym lewkiem z niebieskimi oczami.




Tariaaan.png

Sakka: To ja Inakę.
Zostali już tylko Korry i Leah.
Naku: Hmmm... To ja.... Korry'ego
Korry był to jasny lewek z zielonymi oczami.

Naku wybrał Korry'ego, ponieważ Leah była najsłabsza w tej zabawie.
Sakka: Hmmm... Leah możesz iść do tamtej drużyny.
Naku: O nie, nie nie, Sakka odstępuje ci Leah.
I tak kilka minut mówili, aż w końcu powstała kłótnia. A Leah tylko się zmarszczyła i odeszła w złym humorze. 
 Przez krótką chwilę była zdenerwowana, ale po pewnym czasie zaczęła być smutna. Położyła się na skale i zaczęła się zastanawiać, dlaczego ona jest najmłodsza i najsłabsza wśród lwiątek i nikt jej nie chcę wybierać w zabawach. Chciałaby być odważna i dobra w grach, jak jej rodzeństwo i przyjaciele.

 Po pewnym czasie Kovu podczas swojej przechadzki po Lwiej Ziemi zobaczył swoją córkę smutną.
Kovu: Leah co się stało, dlaczego masz na swojej ślicznej buzi smutną minke?
Leah: No bo... Tato? Dlaczego ja muszę być ta najmłodsza i najsłabsza?!
Kovu: A kto tak powiedział kochanie?
Leah: Nikt, ale w zabawach zawsze wybierają mnie ostatni, a dzisiaj rano nawet się pokłócili w której drużynie mam być!
Kovu: Ale to chyba dobrze, że się pokłócili o to, że chcą cię w drużynie.
Leah: Pokłócili się o to, bo nie chcieli mnie mieć właśnie w drużynie!
Leah szykowała się do płaczu.
Kovu: Ależ słoneczko! To, że jesteś najmłodsza i słabsza w zabawach ruchowych to nie znaczy, żebyś była zmartwiona.
Leah: Dlaczego?
Kovu: Ponieważ, jesteś za to najmądrzejszą małą lwiczką jaką znam skarbie! Jesteś zawsze pozytywnie nastawiona! Jesteś ostrożna. Zamiast zastanawiać się nad wadami, pomyśl o zaletach! Pamiętaj, każdy ma więcej zalet niż wad.
Leah: Dziękuje Ci tato za rozmowę.
Lwiczka się uśmiechnęła.
Kovu: Leah, skarbie. Wieczorem chcesz ze mną pójść, pokażę ci coś ciekawego!
Leah: Pewnie tato!
Wieczorem...
Leah: Tato, co chciałeś mi pokazać?
Kovu położył się, a córka koło niego.

Kovu: Córeczko, widzisz te gwiazdy?
Leah: Tak.
Kovu: To są wszyscy dawni władcy!
Leah: Na serio?
Kovu: Tak! Są tam królowie Mufasa, Ahadi, Mohatu i królowe Zauditu...
Leah: I Uru?
Kovu: Tak... Skąd wiesz o Uru? Dziadek ci powiedział?
Leah: Nie... Wczoraj podobno Idia ją widziała...
Kovu: Jak to?
Leah: Nie wiem, powiedziała mi, że zabrała ją do przyszłości, i było w niej pełno wojen.
Kovu: Hmmm... Będzie trzeba to powiedzieć dziadkowi Simbie... No ale wróćmy do tematu... Kiedyś, tam dołączy prababcia Sarabi, babcia Nala, dziadek Simba, ja, twoja mama, ty i twoje rodzeństwo!
Leah: Ale jak?
Kovu: Gdy ktoś, z rodziny królewskiej, zginie, umrze trafia na Rajską Ziemię. Potem stamtąd albo zostaje gwiazdą i obserwuje królestwo, albo zostaje na Rajskiej Ziemi.
Leah: Nawet Ci źli, czyli Skaza i Zira*?
Kovu: Tak, ale oni nigdy nie zostaną gwiazdami. Są na zawsze na Rajskiej Ziemi.
Leah i Kovu leżeli tak i rozmawiali o dawnych władcach. Dziewczynka zapamiętała wszystko. Po kilku godzinach zaczął nastawać świt. Dopiero wtedy zorientowali się, że spędzili te miłe chwile razem, całą noc. Zmęczeni i zadowoleni wrócili do domu.
  --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
* W mojej historii Zira była córką Skazy :)

6.Niezwykłe spotkanie

6.Niezwykłe spotkanie

Kovu: Byłeś bardzo dzielny Koda! Uratowałeś swoją siostrę!
Koda: Dziękuję tato, ale...
Kovu: Mój dzielny synek!
Wszystko słyszała Idia i poprosiła Kiarę aby położyła ją w cieniu na lwiej skalę za wejściem. Mama wykonała prośbę córki i zostawiła ją samą.
Idia: Dlaczego tylko chwalą Kodę?! To dzięki mnie nic mu się nie stało! To nie fair! Nie fair! Nie fair!... Pewnie byłoby lepiej gdybym się nie urodziła...
Idia była smutna, poleciały jej łzy.
Tajemnicza lwica: Witaj Idia. Nie płacz, proszę słonko.
Ruda lwiczka nie wiedziała co się dzieje myślała, że Koda robi sobie żarty. Ale nagle za Idią zaczęła się pojawiać postać. Miała ona brązową sierść i zielone oczy. 

Idia: Kim jesteś? I skąd znasz moje imię?
Tajemnicza lwica zachichotała.
Tajemnicza lwica: Jestem Uru.
Idia: Uru?
Uru Tak. To ja dawna królowa Lwiej Ziemi, córka Mohatu i Zauditu, matka Skazy i Mufasy, babcia Simby oraz twoja praprababcia!
Idia: Moją prapra babcią? Ale jak to możliwe?
Uru Jestem duchem skarbie, ale nie bój się mnie nic ci nie zrobię słoneczko.
Idia: Czemu przyszłaś do mnie? Pewnie spodziewałaś się Kody! Mojego brata... Jak każdy...
Uru: Nie kochanie. Ja przybyłam tu specjalnie dla ciebie.
Idia: N... Na serio?
Uru: Oczywiście!
Lwica wzięła małą na plecy i poleciała z nią wysoko w chmury.
Idia:Gdzie my lecimy?
Uru: W przyszłość słoneczko!
Lwiczka była zdziwiona. Lwice po pewnym czasie ( około 2 minut) zaczęły lądować. Lwia Ziemia wyglądała zupełnie inaczej. Cała szaro bura. Pełna trupów i krwi. To było straszne.
Idia:Dlaczego Lwia Ziemia tak wygląda?
Uru: No cóż gdyby ciebie tu zabrakło tak by wyglądała, byłaby pełna wojen.
Idia: Na serio?! A... ale dlaczego?
Uru: niestety musimy już wracać, ale dowiesz się tego w swoim czasie.
Uru się uśmiechnęła, i zanim Ruda zadała kolejne pytanie była już na Lwiej Skale.
Idia: Babciu? Babciu Uru?!
Leah: Cześć Idia! Przyszłam z tobą porozmawiać, pewnie ci tutaj nudno i smutno samej. Idia? Idia... słuchasz mnie? Idia!
Idia: He... Hmmm..? A tak! Co mówiłaś?
Leah: Co się dzieje?
Idia: Eee... ja... ja widziałam Uru...
Leah: Kogo?
Idia: Uru... naszą praprababcię
Leah: Na serio? I co ci powiedziała?
Idia: Bo ja mówiłam, że lepiej by było gdybym się nie urodziła i Uru się zjawiła i zabrała mnie do przyszłości gdzie były wojny.
Leah Ależ siostrzyczko ciebie by na tym świecie nie mogło zabraknąć!
Idia: Dziękuje siostrzyczko!
Leah i Idia cały dzień spędziły razem. U Kiary i Kovu...
Kovu: Kiara musimy wybrać następce trony, a ja za odwagę Kody wybrałby m jego.
Kiara: No cóż Idia również wykazała się wielką odwagą. Leah mi wszystko powiedziała. Ale Leah też się nadaje. Jest pogodna i sprawiedliwa.
Kovu: No cóż jeszcze poczekajmy z wyborem.
Kiara: Pewnie skarbie.
I liznęła go w policzek.

5. Ranna Idia

5. Ranna Idia

Następnego dnia na Lwiej Ziemi nastawał piękny poranek. Ogniste słońce powoli pojawiało się na czerwonym niebie.

Jako pierwsza wstała Leah, chciała obudzić Kodę i Idię ale bała się że obudzi również mamę. Zaczęła chodzić od jednego końca Lwiej Skały do drugiego. Nagle jej rodzeństwo wstało i cała trójka popędziła obudzić Zari. Potem razem poszli na miejsce gdzie się wczoraj umawiali. Gdy tam przybyli czekał tam na nich już Naku. Potem przyszli Avonna i Sakka. A na końcu przyszła Marbi. Na Lwiej Skale Kiara, Kovu, Nala i Simba rozmawiali i obserwowali królestwo.
Kiara: Jak świetnie się bawią!
Simba: No cóż... Kiara, Kovu podjęliście decyzję?
Kovu: Jeszcze nie
Nala: No cóż musicie się pośpieszyć, my jesteśmy już nie najmłodsi i  wam już nie pomożemy gdy nas nie będzie.
Kiara: Mamo! Nawet tak nie mów!
Nala się zaśmiała.
W tym samym czasie dzieci zaczęły się oddalać i nagle nie było ich widać.
Sakka: Nie chce mi się już w to bawić!
Koda: A gdzie my jesteśmy?
Nagle zza krzaków wyskoczyły 4 hieny.
Hiena 1: hehehe! No cóż... chyba w pułapce heheheheh!  Hej Azurally, Junna, Moossy patrze mamy obiadek! Hehhe!
Azurally: Noo no no! Świetnie siostrzyczko! Mniam mniam mniam!
Idia i Koda: Idźcie stąd!
Moossy: Bo co?Hehhe!
Koda: My jesteśmy następcami tronu! I... i macie się nas słuchać!
Raffa rzuciła się na syna króla. Gdy książęcy rodzice i dziadkowie zorientowali się że lwiątka zniknęły zaczęli ich szukać. Idia rzuciła się na hienę która zaatakowała jej brata. Niestety ruda lwiczka została podrapana, pogryziona i położona na ziemię. 3 hieny zbliżały się do lwiątek,
 natomiast czwarta chciała dobić jeszcze małą, ranną lwiczkę.
                                                   XD wiem dziwnie wyszło XD (to Raffa)
 Hieny były coraz bliżej. Chłopcy choć się bali stanęli przed lwiczkami i warczeli, Koda pobiegł przed Idię i stanął w jej obronie. Raffa miała zadać cios małemu, aż tu nagle ujrzała brązowego i złotego lwa. Simba atakował i ryczał na hieny, przez ten czas Nala i Kiara ewakułowały Leah, Kodę, Avonnę, Zari, Sakkę i Naku a Kovu wziął ranną Idię. 
 Simba wygrał walkę i dołączył do nich. U Rafikiego...
Rafiki: Hmmm... Idia nie ma trwałych ran, ale będzie je miała przez około tydzień... niestety straciła kawałek ucha ale to nic poważnego. Hmmmm... a przez około miesiąc nie może chodzić- ma złamaną tylną prawą łapę. Kiara przytuliła córkę. Poszły na Lwią Skałę( Idia była na plecach matki)

4. Wśród nowych przyjaciół

4. Wśród nowych przyjaciół

Lwiątka rosły jak na drożdżach. A jeszcze kilka tygodni temu były takie małe... 
 
Koda rosnąc kształcił się na silnego i sprawiedliwego władcę, ale lubił kłócić się i zakładać z jego siostrą Idią. Był zabawny. Idia uwielbiała wyzwania i przygody. Była ciekawska. Czasami przeceniała swoje siły. Leah stawała się coraz mądrzejsza. Była nieśmiała. Umiała nieść pomoc oraz docenić czyjąś pomoc. Zari rosła na śliczną,sprytną i zaradną lwiczkę. Lwiatka świetnie się razem bawiły.
( akurat Zari z nimi się teraz nie bawi)
 
Wszędzie było ich pełno! Pewnego dnia na spacer wziął je Zazu...
Zazu: Baczność!
Lwiątka ustawiły się w szeregu.
Zazu: Uwaga! Uwaga! Od dzisiaj wasze życie się zmieni ponieważ....
Lwiątka przestały go słuchać bo Koda zaczął śmiesznie naśladować doradcę.
Zazu: Oto... Marabi
Nagle przed oczami lwiątek ukazała się biała jak śnieg lwica, o niebieskich jak niebo oczach.

Zazu: A to Sakka.
Prędko przybiegł wesolutki lewek o jasnej sierści i niebieskich oczach z brązową grzywą.


Zazu: A oto przedstawiam... Avonnę*
Spokojnie przyszła młoda lwica o jasno brązowej sierści,z grzywką i brązowymi oczami. Była to kuzynka Sakki.
Zazu: I ostatni młodzieniec... Naku
Pokazał się z uśmiechem ciemno brązowy lewek o zielonych oczach. 

Zazu odleciał.
Idia: Cześć! Jestem Idia, a to mój brat Koda, to moja siostra Leah, i to moja kuzynka Zari.
Marabi: Mówcie mi Marbi.
Sakka: Miło mi.
Avonna: Hej!
Naku: Hejka!
Lwiątka bawiły się do późnej nocy.
Kiara: Idia, Leah, Koda chodźcie do domu!
Viatni: Zari chodź pora już spać!
Leah: Niestety musimy już iść...
Zari: Jeszcze bym się z wami pobawiła!
Koda: Szkoda!
Sakka: Niestety...
Marbi: To pa
Avonna: Spotykamy się jutro, w tym miejscu?
Naku: Pewnie! To żegnajcie! Do jutra!
Koda: Pa!
Koda, Leah i Idia poszli do domu i zasnęli na zewnątrz z mamą. Zari spała w środku. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
* Avonna- czyt. Awona

3. Tym razem tylko dobra wiadomość

3. Tym razem tylko dobra wiadomość 

Cztery dni po smutnej i dobrej wiadomości...
Kiara: Aaaaa!
Kovu: Co się dzieje Kiara?!
Kiara: To...To już... Ja ro... ro... ro...
Nie dokończyła gdyż Kovu już prędko wracał z szamanem. Wszystko przebiegło dobrze. Lwica miała dwie śliczne córki i jednego syna.Jedna była jasna jak mama, miała maluteńką grzywkę i czerwono-brązowe oczy. Druga miała niezwykłą wśród lwów z Lwiej Ziemi rudą sierść i jasno zielone oczęta. Syn miał ciemno zielone oczy i brązowe futro.

Kovu: Jakie śliczne! Jak ich nazwiemy?
Kiara: Hmmm... Może rudą lwiczkę Avia?
Kovu: A może Idia?
Kiara: cudowne imię dla cudownej dziewczynki! A jasną lwiczkę może *Leah?
Kovu: Śliczne!
Kiara: A syn?
Kiara i Kovu: ...Koda!
Po chwili weszli Simba i Nala...
Simba: Gratulacje córeczko!
Nala: Och Kiaro! Jakie śliczne!
Kiara: Dziękuje.
Simba: Jak mają na imię moi wnukowie?
Kovu: Ruda lwiczka to Idia, Brązowy lewek to Koda natomiast jasna lwiczka z lekką grzywką ma na imię Leah.
Nala: Śliczne imiona!
Rafiki: Przepraszam czy mogę się wtrącić...
Kiara: O co chodzi Rafiki?
Rafiki: No cóż, chciałem zapytać się czy chcecie mieć ceremonię razem z lwiątkiem Vitani?
Kiara i Kovu zaczęli rozmawiać potem Kiara zaczęła mówić pawianowi....
Kiara: Postanowiliśmy że nasze dzieci będą miały ceremonię z Zari.
Rafiki: Dobrze.
Rafiki poszedł
Królewska para była bardzo szczęśliwa.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- * Leah- czyt. Lich, Lech lub Lie ( do wyboru do koloru)

2. Smutek, a za razem radość

2. Smutek, a za razem radość.

5 dni po badaniach Vitani bolał brzuch. Rocket pobiegł z jaskini w jasny poranek po szamana.
Rafiki: Ojejej! Rocket wyjdź!
Rocket: Ale...
Rafiki: Wyjdź!
Rocket wyszedł, po kilku minutach przybyli Simba, Nala i Kovu. Kiara nie przyszła ponieważ miała duży brzuch i nie mogła się ruszać, spała.
Kovu: Co się stało?
Rocket: Nie wiem! Vitani zaczął boleć brzuch i Rafiki kazał mi wyjść!
Rocket martwił się o żonę i małe dzieci. Po godzinie, Rafiki wpuścił męża Vitani ze smutną miną.
Rocket: Czy Vitani nic nie jest?
Rafiki: Nie, ale twój syn...
Pawian przerwał...
Rocket: Mój syn co?
Rafiki: Nie... żyje.
Rocketowi poleciały łzy.
Rocket: J...Jak to?! Dlaczego?! A co z córką?
Rafiki: Córce nic nie jest. Twój syn zmarł ponieważ Vitani zaczęła rodzić dwa dni za wcześnie.
Rocket położył się obok płaczącej żony, małej córki i zmarłego syna.
Mała miała miodową sierść, grzywkę, różowy nos i błękitno-fioletowe oczy.
Biedny syn był podobny do ojca.

Ceremonia miała być za 5 dni.
Rocket: I jak ją nazwiemy?
Vitani: Może Zari?
Rocket: Piękne imię. A nasz s.. syn?
Vitani: Może Sawa?
Rocket: A może Harry?
Vitani: Pewnie.
Wszystkim było przykro z powodu zmarcia Harry'ego, a za razem byli szczęśliwy z narodzin przy najmniej jednego zdrowego lwiątka- Zari.