piątek, 27 lutego 2015

21. Kuzyni

- Łał... - szepnęła Leah
Przed oczami brązowego, złotej oraz białej leżały w objęciach matki maluchy.I to nie byle jakiej matki! U jej boku stał dumny z żony czarnogrzywy ojciec. Niebieskooka patrzyła się na swoje nowe pociechy. Każda z nich miała trochę w swoim wyglądzie Zari. Nagle wkroczył również dumny czarnogrzywy z siostry Kovu.
- Dajcie może jej trochę odetchnąć - zaśmiał się brązowy - Gratulacje siostrzyczko
- Dzięki... Eh, mają w sobie trochę Zari..
- Tak kochanie, są piękne tak jak ona.. Nasza córka i syn na pewną są z ciebie dumni - powiedział Rocket
- Ale one urocze ciociu - szepnęła Leah
- Tak, to prawda - potwierdziła Marbi
- Ale będzie fajnie jak urosną! Będę się bawił z moim nowym kuzynem! Nauczę go walczyć i jak głośno ryczeć i ja i on...- tu przerwał mu z lekkim uśmieszkiem Rafiki
- Hehehehe... To są one - Zaśmiał się
- Co?! I żadnego lewka? Żaden z nich to nie jest lewek?
- Heh, braciszku - zachichotała Leah a za nią biała
- Ale zobacz z innej strony synku- zaczął Kovu
- Jako że ty jesteś od nich silniejszy i starszy będziesz je bronić przed niebezpieczeństwami - dokończyła Kiara
- Będziesz dla nich bohaterem - dopowiedziała Vitani
- Ale.. Ale.. A-ale super! - uśmiechnął się lwiak rozbawiając siostrę i przyjaciółkę
- To my wam nie będziemy przeszkadzać, musisz odpocząć Vitani, wiem przez co ty przeszłaś, też miałam trójkę - zawiadomiła lwica - Chodźcie
- A możemy zostać z ciocią? - spytała się złota
- No nie wiem skarbie, ciocia musi odpoc...-przerwał
- Pewnie, że możecie zostać. Nie będą mi przeszkadzać Kovu - uśmiechnęła się
- Jeej! Dzięki ciociu! A Marbi też może? - spytał się brązowy z nadzieją
- Jasne- odpowiedział miodowy lew
- Dobrze, tylko nie rozrabiajcie - powiedziała brązowooka po czym wyszła z mężem
Jedna z lwiczek była kremowa z jasnoróżowym noskiem. Miała piękne karmelowe oczy oraz grzywkę. Patrzyła się na otaczający ją świat z ciekawością. Druga, która zasnęła była podobna do ojca. Miała śliczne szmaragdowe oczy oraz czarny nos. Trzecia z kremowo-szarawym futerkiem, spoglądała niebieskimi ślepiami na rodziców, kuzynów oraz na białą lwiczkę. Miała pasek zdobiący jej głowę oraz ciemnoróżowy nos. Miała czarną kropkę przy lewym oku. Była ona rozkoszna i urocza, tak jak jej siostry.
- One są naprawdę piękne - pochwalił jeszcze raz biała, ponieważ nie mogła nic innego powiedzieć o tych maluchach
- Wiem.. Ale pozostaje jeszcze kwestia imion - uśmiechnęła się niebieskooka - Rocket, myślałam nad tym i może niebieskooka lwiczka powinna nosić imię Amani
- Pasuje do niej - odpowiedział lew
Maluchy nie chcąc przeszkadzać odeszły trochę dalej i rozmawiały ze sobą.
- A ona? - spytała Vitani, po czym polizała lwiczkę z czarnym noskiem
- Ona jest bardzo podobna do mojej babci, Andry...
- Więc będzie nosić imię Andra
- Została jedna, ja bym jej dał imię: Carmeli
- Wujku, to imię jest świetne! - wykrzyknął Koda zapominając, że jest w pobliżu maluchów - Ups... Przepraszam
- Nic nie szkodzi mały, ale nie krzycz tak dobrze?
- Jasne wujku! - powiedział cichszym tonem
- Em, przepraszam, ale jak to możliwe, że... - próbowała zapytać o coś Marbi, lecz nie miała zbytnio odwagi
- Jak to się stało? - uśmiechnęła się znów lwica- Rocket dowiedział się w sumie o tym niedawno, a Kiara dzisiaj. Potem również mój brat - Kovu. Jeszcze zanim Zari... umarła byłam w ciąży. Chciałam to ogłosić później, ale po tym.. w-wypadku, postanowiłam nic nie mówić nikomu. Po paru dniach powiedziałam Rocketowi, a dzisiaj Kiarze. I teraz są one, Andra, Carmeli oraz Amani.
- Kiedy będą nieco starsze, będziecie mogli się z nimi bawić.
- Będzie świetnie- powiedział radosny Koda
- My może już pójdziemy - powiedziała Leah, widząc, że Vitani jest trochę zmęczona
- Już? Zosatń-ńm - nie skończył bo poczuł spojrzenie swojej siostry
- To my już idziemy ciociu, pa - pożegnała się lwiczka
- Pa!
- Do widzenia.
- Pa pa maluchy.
Leah, Marbi i Koda wyszli i poszli nad wodopój. Złota opowiedziała o nowych przyjaciołach gepardach. Dała też nadzieję bratu, że może oni odnajdą Idię. Biała zmieniając temat gratulowała przyjaciołom nowych kuzynek.
- A widzieliście jak Amani patrzyła się na nas?
- Albo Carmeli, jaka uśmiechnięta
Leah i Marbi rozmawiały o tym jakie one urocze, natomiast Koda patrzył się na pewną górkę. Zobaczył tam sylwetkę jakiegoś lwa. Prawdę mówiąc wyglądała ona na młodą lwiczkę. Słońce było w połowie schowane za pagórkiem i osobnik wydawał się być ciemną plamą w kształcie lwiczki.
- Hej, dziewczyny... - szepnął brązowy trącając siostrę
Wszyscy patrzyli się prosto czarną sylwetkę. Po chwili zaczęła ona biec w ich stronę...

_______________________

Kto biegnie w stronę lwiątek? Zobaczycie to w następnej notce ;) Możecie próbować zgadnąć ;D Vitani ma trójkę lwiczek :3 Mam nadzieję, że nocia się podoba :3
Pozdrowionka ^^



niedziela, 8 lutego 2015

20. Tajemnica

- Rafiki, czy to coś poważnego? - pytała zmartwiona Kiara?
- Ależ nie. Koda po prostu...- odparł, po czym popatrzył się na znudzonego lewka - Możesz już biec mały, jestem pewien, że nie chce ci się słuchać tego ględzenia dorosłych hehehe...
Koda kiwnął głową Rafikiemu, po czym prędko, szczęśliwy pobiegł przed siebie. Chciał spotkać się z siostrą i pobawić się z nią, ale po drodze spotkał Aidi.
- Cześć królewiczu! - krzyknęła Aidi i się zaśmiała- Co robisz?
- A spaceruje sobie, a ty? - uśmiechnął się do koleżanki
- Ja też wybrałam się na mały spacerek. A może przejdziemy się razem?
Lewek zgodził się. Dwójka szła samotnie po sawannie. Rozglądali się i podziwiali piękno Lwiej Ziemi.
- A więc, potem , któreś z was będzie tu rządzić, hę?
- Tak - przytaknął Koda dumnie
- A, wiesz kto nim będzie? - spytała ciekawska
- Ocz... - zawahał się, przypomniał sobie, ze obiecał mamie nic nie mówić - Ocz-oczywiście, że nie, nikt tego nie wie, oprócz dziadów i rodziców.
- Aha - machnęła łapą Ruda po czym poszli dalej
Co jakiś czas zobaczyli a to ptaki, a to stadko antylop. Nagle na nosie lwiczki wylądował motylek. Stworzenie machało niebieskimi skrzydłami. Aidi skrzywiła się, próbując strącić owada z twarzy. Koda zaśmiał się i rzucił się na piękne stworzenie, wpadając na przyjaciółkę. Zaczęli się turlać i bawić.
- Eh, Aidi, ale ty jesteś podobna do Idii - zaczął rozmowę
- Serio? Ale pod jakim względem? 
- W sumie, to ogólnie ehhh...- westchnął - Tęsknie za nią... Za tym jak się razem kłóciliśmy, jak się bawiliśmy, jak spędzaliśmy czas...
Koda posmutniał.
- Hej, spokojnie... - zaczęła lwiczka - Chyba książę nie będzie płakał co?
Zaśmiała się i go szturchnęła. On natomiast lekko się uśmiechnął i też ją szturchnął
- A wiesz może, gdzie Idia może być? - spytała się  z ciekawości
- Nie wiem, ale chciałbym... - od razu znowu posmutniał
- Dobra, zmieńmy temat - zawołała ruda- A gdzie jest Leah ?
- Pewnie z Sakką - odparł
- A może pójdziemy na.. - przerwała, bo ku nim zmierzała Marbi
- Cześć Koda, hej Di! - Zawołała biała
- Hej Marbi! - ucieszył się Koda
- Hejka... "Biała Damulko" - Wyszeptała dwa ostatnie słowa - Wiecie co, ja już muszę lecieć pa!
- Pa! - Krzyknęli
- Koda, muszę ci coś powiedzieć- mówiła podekscytowana - Ale musimy być cicho...To tajemnica
- Ch-chcesz powierzyć mi tajemnice? - Lewek poczuł się dumnie
- Pewnie głuptasie, a komu? Tobie ufam jak nikomu innemu!
Brązowy się zarumienił
- A więc słuchaj....... -mówiła Marabi
 Oczywiście, nie mogę wydać, co powiedziała Marbi, ponieważ jest to tajemnica między białą a brązowym. Zdradzę wam, że mi też wyjawiła tą tajemnice, ale obiecałam, że nie wyjawię jej nikomu :P
- ....... Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz - skończyła lwiczka
Nagle trawa zaszeleściła. Lekki wiaterek zaczął wiać w sierść lwiątek. 
- Oczywiście, że nie, nigdy w życiu! - powiedział
- Dziękuje! Jesteś najlepszy! - po czym liznęła go w policzek
- ...O i gratuluje Ci braciszka! - dodał nadal zarumieniony Koda
Brązowy lwiak dowiedział się, że niebieskooka ma od kilku dni małego braciszka. Wie też, że ma na imię Andre. Malec jest biały, ma niebieskie, lekko wpadające w zieleń oczy oraz czarny nosek. Ma grzywkę. Z tego co mu opowiedziała Marbi, jest bardzo słodziutki. Bardzo śmiesznie się uczy chodzić.
- Jak będzie starszy przyjdę z nim na Lwią Ziemię.
- Ale super! Nie mogę się już doczekać! - mówił Koda - Berek! Gonisz!
- Ha! Złapie Cię! - wołała Marbi
-Ee nie ma szans! Hehe!
Biała i Brązowy zaczęli się świetnie bawić. Śmiali się, rozmawiali, biegali i leżeli. Może teraz przenieśmy się gdzie indziej. Do pewnego młodego lewka, z brązową grzywką. Młody leżał na skale ze smutną, nawet bardzo smutną miną. Jego oczy były zalane łzami. Z nikim nie rozmawiał,ani nie spotykał się. Naku. Tak to on. Wiem, trudno w to uwierzyć, że ten wesolutki, pełen życia lewek jest taki. Był nadal pogrążony w żałobie. Od tamtego czasu, stał się agresywny. Każdy  kto próbował go pocieszyć ( najczęściej Leah i Avi), lub choć zbliżyć się zostawał odpychany. Był złośliwy, wredny i okropny dla przyjaciół. Cały czas wybrzydzał wszystkim. Nie myślcie sobie, że stał on się zły, czy nie lubi już królewskich trojaczek, kuzynów czy Marbi i Aidi. On po prostu tęsknił za swoją miłością. Zawsze nocami patrzył się w rozgwieżdżone niebo, myśląc o Zari. O tej jedynej.  Ale wracając, leżał na skale, próbując swoimi pazurkami wydrapać obraz lwicy. Wystrugał oczy. Chciał wykonać swój rysunek dalej, lecz nagle ogarnęło go wielkie przerażenie, a za razem zdziwienie. Oczy te zaczęły się świecić białym blaskiem. Naku automatycznie odskoczył w tył. Wiatr zaczął wiać, prowadząc lewka ku małego źródełka. Spojrzał się w dół. Zobaczył jakby w wodzie przebiegła znajoma lwica. Potem znowu przebiegła. Nie widział jej całej. Tylne łapy, czubek nosa oraz ta piękna grzywka, tyle mu wystarczyło aby rozpoznać kto to był. Za każdym razem, gdy próbował jej się przypatrzeć, magicznie rozpływała się.
- Zari! - krzyknął pełen nadziej brązowy, że mu odpowie, lecz niestety, nie dosłyszał nawet szmeru.
Pomyślał, że ma jakieś omamy.
- Pewnie to tylko halucynacje! - powiedział - MOJE DURNE SNY!
- Naku, spokojnie... - mówił głos bardzo niewyraźnie i cicho.
To był odgłos, jakby wiatr szeptał mu do ucha.
- Żyj jak dawniej.... Wesoło i zabawnie...
- Ale ja nie mogę Zari! Bez ciebie to nie to samo! Życie straciło sens...
- Nie mów tak.... To kłamstwo... Przyjaciele, Avonna...
- Co? Avi?
- Avonna.... - zakończył głos, po czym wiatr ucichł.
- CZEKAJ! -krzyknął - Żyj dalej... Ona ma racje
Lewek przemyślał swoje zachowanie przez ostatnie dni. Zachowywał się jak totalny głupek. A Avonna, ją najbardziej krzywdził. Nie zauważył, że ona go KOCHA... Cały czas próbowała się do niego zbliżyć, a on reagował agresywnie... Po chwili zaczął szukać Brązowookiej.
-Avi! - wołał - Avonna!
Szukał jej i szukał. Nagle zobaczył, że jest na granicy. Miała właśnie wejść na cmentarzysko słoni, ale brązowy jej w tym przeszkodził.
- Avi...- zaczął
- Naku..? - zdziwiła się jasna, że on w ogóle do niej zagadał
Wcześniej traktował ją jak powietrze...
- Ja.. Ja chciałem cię przeprosić...
- Och Naku...
Lwiątka pogodziły się, po kilku minutowej rozmowie. Naku chciał przeprosić również resztę za jego  zachowanie, ale po dniu spędzonym z Avi. Może nie czuł do niej tego co do Zari, ale warto spróbować.
A wracając do naszego księcia, młody wrócił z Marbi bliżej Lwiej Skały. Nagle zobaczyli, że wszystkie lwice gromadzą się w jaskini. Popatrzyli się z ciekawością, a po tym prędko tam pobiegli. Zobaczyli Kiarę, która wpuściła ich do przodu. Mieli świetny widok! Po kilku minutach weszła Leah, która również znalazła się z przodu, obok lewka.
- Łał... - szepnęła Leah

______________________________________________
Mam nadzieję, że nocia się podoba ^^ Napisałam trochę o Naku, który strasznie się zmienił od śmierci Zari. Słyszał on niewyraźnie, oraz jej nie widział oko w oko, ponieważ on nie ma tego daru, jaki ma Simba i Idia. Może zobaczyć tylko duchy tak jak inni, czyli m.in Rafiki xD Marbi ma braciszka jeej :D Przepraszam za nie wyjawiony sekrecik, ale wiecie, nie mogę, Obiecałam Marbi :P O i zaczynam znowu numerować notki, bo ja sama się pogubiłam xD Już jest 20 :D
Pozdrowionka ^^





piątek, 6 lutego 2015

Konkursik :3

Konkursik, ale nie na tym blogu xD
Na blogu - http://lwie-stado-opowiesci.blogspot.com/ jest konkurs, na który serdecznie zapraszam ;D
Nowa nocia już nie długo ;) 
Pozdrowionka ^^

niedziela, 18 stycznia 2015

Rodzeństwo

Lwiczka usłyszał nagle, jak ktoś woła jej imię
- Idia! Idia! Wstawaj!
-C-co?! - ocknęła się
***
 Tymczasem na Lwiej Ziemi...
- Koda! Obudź się!
- Już wstaję... wstaję...  - mówił leniwie lewek
- Gdzie ty byłeś, że aż tak długo śpisz? Nie wyspałeś się czy co? - Zawołała Leah
- Sam nie wiem... - Nagle brązowy ziewnął - Jakiś senny jestem...
Koda zaczął głośno kasłać. Kiara podeszła do syna i wzięła go do Rafikiego ( niepokoił ją ten brzydki kaszel). Lwiczka natomiast poszła do swojego najlepszego przyjaciela Sakki. Simba jak i Kovu nie pozwolili lwiątkom szukać królewskiej siostry, po ostatnim wypadku z Zari. Leah bardzo żałowała, że nie może szukać siostry, ale była ona posłuszna ojcu i dziadkowi.
- Cześć Leah!- wykrzyknął niebieskooki, gdy tylko zobaczył swoją przyjaciółkę
- Witaj Sakka.
- A co taka w nie sosie dzisiaj?
- Szkoda, że nie możemy szukać Idii, tęsknie za nią...
- Rodzice na pewno ją znajdą... "Komandosko Gigant Grzyw" - uśmiechnął się szeroko do Leah
- Hmm...? Kapitanie Patykogryz? - zaśmiała się po czym schowała się w trawie z Sakką
- Dobra, teraz musimy być cicho - mówił szeptem lewek
- A na co w ogóle polujemy?
- Sam nie wiem...
- Zaraz... słyszałeś? - spytała się lwiczka
- Co? Ja nic nie słyszę...- mówił Sakka
- Chodź za mną - mówiła - Tylko cicho...
Lwiątka zaczęły się skradać. Leah na przedzie, Sakka tuż za nią. Nagle przed nimi pojawiło się zwierzę. Było ono smukłe, miało brązowe oczy, oraz dziwne, ciemne kropki na sierści. Było ono w wieku mniej więcej Leah i Sakki. Młode patrzyło się na rówieśników.
- Hejka! - Po  chwili wykrzyknęło
- Yyy.. Cześć... - Wymamrotał Sakka
Leah odsunęła się za Sakkę, i skuliła się trochę. Nieśmiało patrzyła na osobnika.
- Ej, nie bójcie się mnie - zaśmiał się młody
- J... - jasny lewek ugryzł się w język- My się nie boimy!
- Taa... Właśnie widzę jak trzęsiesz portkami - Zaczął chichotać
- Z czego się śmiejesz? - spytał niebiesko oki
- Z ciebie - odezwał się
-A... k-kim ty w ogóle jesteś?- spytała bardzo nieśmiało Leah
- Ja? Ja jestem Tay
-A czym jesteś? - spytał z ciekawości Sakka
-Nie wiecie? Nie uczą was w tym stadzie niczego?  Jestem gepardem - uśmiechnął się znowu - A wy? Jaksie nazywacie lwiaki?
- Ja jestem Leah - powiedziała brązowo ( mahoniowo) oka
- Ja Sakka
- Miło mi - powiedział
- Jesteś sam Tay? - spytał się lewek
- Nie, jest jeszcze moja siora - mówił, a potem zaczął krzyczeć - Chita! Chita! Chodź szybko!
Nagle lwiaki zobaczyła pędzącą niczym strzała gepardzice. Jej lodowate oczy utkwione były na brata. W mgnieniu oka rzuciła Tay'a.
- O co biega braciszek? A wam co tak kopary opadły? - Zaczęła się śmiać
Leah i Sakka faktycznie patrzyli się z otwartymi ustami na Chitę.
- Ale, jak ty tak szybko tu przybiegłaś?
- No, chyba gepardem jestem co nie?
- No tak, i co? - dopytywał nie zorientowany Sakka
- No jesteśmy szybcy - chichota rodzeństwo
- Eee, my was na stówę wyprzedzimy co nie Leah?
- Może
- A założymy się? Hej i do nas to śmiało trzeba mówić mała
- A o co?- spytał lewek
- Hmm... Kto pierwszy będzie przy wodopoju?
- Dobra!
- Ee, w sumie nie ma o co walczyć- mówiła Chita specjalnie, aby podsycić emocje - My i tak wygramy
http://fc03.deviantart.net/fs71/f/2015/012/0/3/oh_yeah__by_tc_96-d8dpuyt.gif- O tak?- odwróciła się Leah - Zobaczymy, Sakka, pokażemy im!
Uśmiechnęła się do przyjaciela.
- Na trzy...dwa... Start! - Krzyknął Tay
Młodzi pędzili tak szybko jak mogli.
- Łał! Faktycznie... Jesteście szybcy -mówił zziajany Sakka
-Tak... Zmęczyłam się... - dopowiedziała Leah
- W końcu nie bez powodu biegliśmy tutaj - powiedział Tay
Dzieciaki poszły napić się świeżej i ożywczej wody. Przez ten czas rozmawiali. O czym, o różnych rzeczach, np. o domu, o za interesowaniach, o rodzinie...
- Czyli twoja siostra gdzieś się zgubiła?
- S-sama nie wiem, ktoś ją porwał, zgubiła się...
- Albo uciekła...- powiedziała Chita
- Nie, Idia by nie uciekła... chyba...
- Niestety nie możemy jej szukać z rodzicami, bo ostatnio był wypadek... i no nie pozwolili nam... - mówił Sakka
- Hej! Chita, przecież my możemy im pomóc!
- Serio?- spojrzała z nadzieją Leah
- Tak! Przecież my biegamy, gdzie nas nogi poniosą! - Powiedział radośnie Tay
Tay i Chita są rodzeństwem, bez rodziców, kuzynów. Są sami, chodzą po różnych krainach i znajdują nowych przyjaciół. 
- Możemy się rozglądać za nią. Wiemy jak mniej więcej wygląda. - Zawiadomiła gepardzica
- Dzięki Wam wielkie! - wykrzyknęła Leah i przytuliła koleżankę
- Nie ma sprawy, dziewczyno - zachichotała ( znowu xD) Chita
- Dobra, to my się musimy zbierać - zawiadomił gepard
- Spotkamy się jeszcze kiedyś? - spytał Sakka
- Możliwe, że tak - uśmiechnęła się Chita
Lwiątka po pożegnaniu wróciły na Lwią Ziemię. Gdy przyszli, Sakka, chciał zostać jeszcze pobawić się z Leah, ale jego mama go wołała. Lwiczka poszła na Lwią Skałę do brata. Gdy weszła, zobaczyła sporo lwic w jednym miejscu. Słyszała jak niektóre mówiły "Jakie słodziutkie", " One są śliczne" "Ciszej, bo je obudzisz". Leah próbowała się wcisnąć, ale na nic. Gdy Kiara zobaczyła córkę, która po pierwszym razie sobie odpuściła wzięła ją i położyła koło brata już tam będącego.
- Łał - Szepnęła Leah
________________________________________
Kolejna nocia ^^
O co chodzi pod koniec tak w ogóle? 
Na odpowiedź trzeba zaczekać do następnej noci, musicie poczekać
Mam nadzieję, ze nocia się podoba :3


niedziela, 11 stycznia 2015

Info

" To był tylko sen..." - o tej noci zapomnijcie, usunęłam ją ponieważ jakoś mi nie pasowała :/ To co tam napisałam, to się nie zdarzyło w tej historii xD Niedługo napiszę nocię zastępującą tamtą ;)
To tyle i  Pozdrawiam ^^

niedziela, 7 września 2014

Na ratunek! - ucieczka cz.7

Lwiczka, gdy tylko rozpoznała krzyki swojego brata, pobiegła tak prędko,że się za nią kurzyło. Lewek nie wiedział dlaczego aż tak bardzo negatywnie zareagowała na krzyki jakiegoś lwa, ale pobiegł za nią, ponieważ przecież ten ktoś potrzebuje czym prędzej pomocy. Idia ze zmartwioną twarzą, cała zdyszana szukała Timona i Pumby. Tamu natomiast, poleciał zawiadomić swoich rodziców i innych.
- Timon! Pumba!- rozlegały się krzyki lwiczki- Pumba! Timon! Szybko!
- Co się dzieje? Pali się czy co?!- spytał się Timon, który właśnie wraz z Pumbą akurat szli na obiad
- No właśnie tak! Szybko!- Zawołała
- Że co?! Już pędzimy!- Krzyknął guziec
Dobiegli do klifu, gdzie wcześniej siedziała "zakochana para".
Słyszycie?! To Koda! On tam jest w tym ogniu!- mówiła zmartwiona
- Co on tam robi?! Mniejsza z tym, szybko na ratunek!- zawołał Timon
Pobiegli. Znajdowali się już na dole tuż przy ogniu. Całe stado, gdy przybyło za Tamu, próbowało jak tylko mogło ugasić pożar, łapiąc w pysk jak najwięcej wody i "wypluwając", oraz sypiąc piaskiem w stronę ognia. Lwiczka, Timon i Pumba szukali księcia.Natomiast Koda leżał w samym środku wielkiego pożaru. Młody lewek był przerażony. Palące się źdźbła kołysały się mu przed nosem. Płaczącym wzrokiem patrzył się na ogniste iskry.
 Czuł, że już nie ma dla niego ratunku. Wołał i krzyczał ile tylko mógł. Idia wrzeszczała, aż w końcu zaczęła kaszleć. Surykatka, Guziec i Ruda szukali go, ale na nic. Nagle Idia zauważyła swojego brata, leżącego na ziemi. Chciała krzyknąć, ale nie mogła.Tyle się już nakrzyczała, że jej głos odmówił. Akurat w tej chwili! Przyjaciele Rudej szukali z innej strony. Nie mogła przybiec do brata, ponieważ wokół niego paliło się tak, że nawet przeskoczyć by nie dała. Dorosły osobnik prędzej by przeskoczył, choć to też dla niego nie lada wyzwanie. Nie wiedziała co robić. Lwia Ziemia byłą dość daleko od miejsca pożaru, więc nikt stamtąd by tego nie zobaczył, chyba, że by był akurat na jakimś spacerze, choć to było mało możliwe. Nagle lwiczka zobaczyła jakiś cień. Podniosła swój łebek do góry i zobaczyła Zirę. Ona przeskoczyła nad płomieniami i szybko wzięła Kodę i kilkoma susami przeskoczyła na drugą stronę (bliżej Lwiej Ziemi) a potem wróciła po Idię, Timona i Pumbę i wróciła do stada, zaczynając pomagać gasić pożar. Brązowy patrzył się z podziwem, ale za razem z przerażeniem na wybawicielkę. Potem, dostrzegł kawałek rudego futerka, lecz po chwili zemdlał. Był bardzo długo w ogniu i nawdychał się sporo dymu. Po godzinie udało się ugasić pożar. Kody nigdzie nie było. Chyba ktoś go zabrał na Lwią Ziemię. Stado wróciło do "Raju".
- Zira! Dziękuje ci! Bardzo! Ocaliłaś Kodę!- skakała z radości księżniczka.
- No w końcu to mój wnuk.- odpowiedziała Zira - O a zapomniałam się zapytać! Co słychać u Vitani?
- Yymm... No dobrze... Miała dwójkę dzieci, ale Harry zmarł po narodzeniu... A Zari... Zmarła kilka dni temu.- Nagle posmutniała
Zira tylko wzdychnęła. Idia poszła na chwilę nad wodospad. Zatęskniła za rodziną.
-Ten pożar i Koda! - mówiła - chyba powinnam wrócić...
- Idia! Cześć! Wiesz... moi rodzice chcieli się z tobą spotkać - mówił z uśmiechem Tamu
- Ze mną? - spytała Ruda - No to idę.
Idia szła równym krokiem z Bursztynowookim.  Gdy doszli do władców Tamu zostawił Rudą samą z rodzicami.
- Czy chcieliście się ze mną widzieć? - spytała niepewnie
- Oczywiście- odpowiedział król
- Podobno chciałabyś wrócić do rodziny - mówiła Malkia
- Tak... Zaraz skąd o tym wiecie?
- My jako władcy wiemy wszystko, co się dzieje na naszej Ziemi- mówił Mtawala
- Pamiętaj, rodzina to wszystko. Ona jest najważniejsza. - powiedziała królowa
Po czym małżeństwo się przytuliło.
- Wróć do rodziny i bądź szczęśliwa z nią. Lecz pamiętaj, kiedy będziesz potrzebować pomocy wezwij nas rycząc charakterystycznie, o tak...- powiedziała Malkia po czym jej mąż ryknął - Oraz nie możesz nikomu powiedzieć o naszym stadzie.
- Oczywiście - powiedziała trochę zdziwiona Idia - Dziękuje za tę gościnę
Po tym odeszła. Timon i Pumba postanowili zostać tutaj, do puki rodzina surykatki nie wróci, natomiast lwiczka wróci następnego dnia rano. Idia pożegnała się ze wszystkimi, nawet z małymi lwiątkami. Chciała spędzić resztę dnia z jasnym lewkiem.Tamu i Idia świetnie się bawili. Nastał wieczór. Obydwoje usiedli przy klifie, ponieważ tam był najpiękniejszy widok. Tamu przełknął ślinę i zaczął mówić nieśmiało
- I... Idia
- Tak Tamu?
- Chciałem... chciałem się zapytać...
- O co? - spytała zdziwiona
- Czy  ch... chciałabyś być moją... dz..dziew..- w końcu zebrał się na odwagę - Czy chciałabyś być moją dziewczyną?
Lwiczkę zamurowało.
- Pewnie, że tak! - uśmiechnęła się, po czym skoczyła na niego.
Nastał ranek. Z żalem pożegnała się z ukochanym, ale nie na zawsze. Postanowili się jeszcze kiedyś spotkać i nie zapomnieć o sobie. Pożegnała się jeszcze z Zirą, Timonem i Pumbą. Poszła. Gdy przyszła na Lwią Ziemię, a trwało ta tak mniej więcej 2 godziny, Kiara, Kovu i inni byli uszczęśliwieni. Zaczęło się zadawanie pytań. A co do pożaru, oczywiście wiadomo, kogo podejrzewała...
________________________________________
 Napisałam rozdział ^^ To już ostatnia część Ucieczki. Przepraszam, że notka dopiero teraz, ale nie miałam weny ;-; Dzisiaj mi się tak objawiła xD Mam nadzieję, że się podoba.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Nagrody z konkursu

A więc, teraz rozdam nagrody dla Ines ^^ Jeszcze raz gratulacje ^^


Dyplom 

Baner, którego nie musisz używać, ale możesz 

Nagłówek- wiem jak z nim będzie ;)


5 komentarzy na bloga dzisiaj napiszę :)


Kolaż z Nasti

Przeróbkę wyślę ci na pocztę ^^

I tyle nagród :) Jeszcze raz wielkie gratulacje ^^